Terapia oczami psychoterapeuty

Terapia oczami psychoterapeuty

Na początku spotkań terapeutycznych pacjenci różnią się stopniem świadomości związku pomiędzy dolegliwościami a ich życiem w ogóle. Jedni przychodzą z określonym problemem, np. „Nie mam chłopca i czuję się w związku z tym samotna”, „Moje życie wewnętrzne wydaje mi się ubogie, więc chciałabym wzbogacić je większą niż dotychczas wrażliwością”. Inni skarżą się na dolegliwości psychiczne: „Mam lęki”, „Mam obniżony nastrój”, „Mam natrętne myśli” itp., lub narzekają na objawy somatyczne. Nie dostrzegają natomiast innych problemów we własnym życiu.

Pacjenci skoncentrowani na symptomach chorobowych często twierdzą, że gdyby nie mieli dolegliwości, życie nie nastręczałoby im żadnych trudności. Z punktu widzenia tych pacjentów symptom chorobowy to tylko cierpienie. Dla mnie zaś – psychotera- peutki – jest to sygnał nie rozwiązanego problemu.

Psychoterapia stwarza sposobność lepszego poznania samego siebie. W toku tego procesu dokonuje się również zmiana w sposobie definiowania własnego problemu (symptomy chorobowe znikają z pola widzenia). Ta zmiana definicji jest kluczowym momentem w psychoterapii. Aby mogła zajść, muszą zostać spełnione pewne warunki. O tym wszystkim powiem w pierwszej części książki. Nie będę opisywać dokładnego przebiegu psychoterapii. Zwrócę uwagę głównie na te jej fragmenty, w czasie których wyłaniały się nowe sposoby widzenia spraw pacjenta, kiedy odkrywał on nową o sobie prawdę. Odkrycie tej głębszej o sobie prawdy to zarazem odpowiedź na pytanie o stosunek człowieka do siebie samego, do otaczających go ludzi, o jego wizję rzeczywistości.

Tak więc opowiadając o ludziach spotkanych w toku psychoterapii będę zwracać uwagę na te zdarzenia, które inicjują w nich Spotkania, które leczą zmianę. Może być to jedno czy kilka zdarzeń w grupie terapeutycznej czy też w kontakcie z samym terapeutą, które powodowały, że pacjent zaczynał ujawniać głębszą warstwę własnego „ja”. Zdarzenia były dla mnie samej niekiedy wzruszające, wywoływały żywe emocje. Mój sposób reagowania będę tu opisywać szczerze i otwarcie. Decydując się na opisanie swojej pracy psychoterapeutycznej, postanowiłam pokazać ją dokładnie. Ludzie, których przedstawiam, to osoby, z którymi zetknęłam się osobiście. Pisząc tę książkę zmieniłam niektóre informacje o nich, by uniemożliwić ich ewentualne rozpoznanie. Niektórym moim pacjentom dałam maszynopis książki do przeczytania. Jedna z dawnych pacjentek uznała, że zawarte w książce informacje będą pożyteczne dla innych ludzi i powinny zostać upowszechnione, chociaż, jak stwierdziła, przeszedł ją dreszcz, gdy dotarła do fragmentu opisującego jej przeżycia.

Pisząc o swoich pacjentach nie będę stawiać rozpoznań chorobowych36, nie jest to potrzebne w mojej pracy psychoterapeutycznej. Pragnę tu podkreślić, iż oczywiście nie oznacza to pomniejszenia przeze mnie roli diagnozy problemów pacjenta. Wręcz odwrotnie, w toku całej psychoterapii oddziaływanie na człowieka i poznanie go wzajemnie przeplatają się. Psychoterapia jest przecież docieraniem do coraz głębszych warstw „ja” człowieka.

Przedstawiać będę psychoterapię pojedynczych osób, choć terapia indywidualna stanowiła tylko uzupełnienie psychoterapii grupowej. Prowadzona przeze mnie psychoterapia polegała na indywidualnej pracy z pacjentem na tle grupy, gdyż koncentrując się na jednostce nie mogę abstrahować od procesów grupowych. Dla dobrej pracy indywidualnej niezbędny jest klimat bezpieczeństwa, zaufania w grupie, a grupa psychoterapeutyczna musi być dojrzała do podjęcia indywidualnych problemów pacjenta.

Historie poszczególnych osób uporządkowałam według tematów zgłaszanych i traktowanych przez pacjentów jako główny problem. Na początku opowiem o ludziach, którzy własne trudności wiązali z nauką, studiami, szkołą. Potem przejdę do opowieści o pacjentach, którzy przyczyny swych kłopotów widzieli w życiu rodzinnym. Następnie podejmę problemy związane z kontaktami towarzyskimi i związkami intymnymi. Na zakończenie przedstawię doświadczenia z ludźmi, których trudności nie dotyczyły kontaktów z innymi, ale koncentrowały się wokół własnej osoby.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.